Homilia Księdza Biskupa Ordynariusza Wiesława Meringa

Licheń 15 września 2013 r.

  

Czcigodni Księża Arcybiskupi,

Księże Arcybiskupie Metropolito Gnieźnieński, Prymasie Polski,

Księże Arcybiskupie Metropolito Poznański, pełniący funkcję Wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski,

 

   Drodzy Uczestnicy tego niezwykłego wydarzenia, które już rzeczywiście zasługuje na to, by określić je mianem „historyczne”, bo przecież po raz pierwszy, jakby odpowiadając na te wezwania, które od czasów Ojca Świętego Jana Pawła II, Benedykta XVI i teraz Ojca Świętego Franciszka powodują ożywienie, przebudzenie tego, jak mówimy obrazowo, „olbrzyma polskiego Kościoła”, który ma naprawdę coś do powiedzenia, przekazania i pokazania światu.

   Ten zjazd przedstawicieli Rad Duszpasterskich naszych parafii z całej Polski jest szalenie ważny i potrzebny. Dlatego z radością witam wszystkich tutaj obecnych, nie zapominając także o pozdrowieniu pielgrzymów i ich duszpasterzy.

 Co ma nam do powiedzenia dzisiejsze Słowo Boże, które przecież zawsze musi być odczytywane w kontekście wydarzeń, których jesteśmy uczestnikami? Jest to ważny, wymowny i aktualny tekst. W pierwszym czytaniu, które stanowi fragment Księgi Wyjścia, a więc tej części Pisma Świętego, która z najwyższą czcią traktowana jest i przez chrześcijan, i przez Żydów, przypomina bardzo krótko Narodowi Wybranemu, że oto udało się opuścić Egipt, dom niewoli, udało się przejść przez Morze Czerwone i po rozmaitych przygodach dotrzeć do góry Synaj. To właśnie tam, na górze Synaj spełnia się jedno z kluczowych wydarzeń Starego Testamentu: Bóg zawiera przymierze z Narodem Wybranym i wręcza mu Prawo Przymierza, tablice Dekalogu, po to, by Mojżesz zaniósł je Ludowi Wybranemu, a Lud Wybrany całemu światu. Mojżesz przebywa na Synaju rozmawiając z Bogiem. A tymczasem – i tak zaczyna się ten dzisiejszy fragment – lud o twardym karku chciał, jak wszystkie sąsiednie ludy i narody, czegoś namacalnego, widzialnego, chciał posągu bóstwa, który by go prowadził w drodze. Bóg posyła Mojżesza, aby naprawił sytuację.

 

   Kiedy mieliśmy okazję niedawno pod przewodnictwem Księdza Arcybiskupa Stanisława wejść do Knesetu, zwróciły naszą uwagę trzy obrazy Marca Chagalla. Na wszystkich trzech obrazach, ukazujących przeszłość, teraźniejszość i przyszłość Izraela ukazana została sylwetka Mojżesza trzymającego tablice Dekalogu. Tablice Przymierza były święte dla Narodu Wybranego wtedy i pozostały takimi do dzisiaj. Jeden element, który łączy te trzy przedstawienia, to jest właśnie Prawo Przymierza – Mojżesz wręczający tablice. Takie znaczenie ma Dekalog dla Żydów i dzisiaj, a jakie ma dla nas? Może myślimy, że przecież to wszystko było tak strasznie dawno, tyle wieków przed narodzeniem Chrystusa. Przypomnijmy sobie zatem: „Ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko wypełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań i tak uczyłby ludzi, będzie najmniejszy w Królestwie Niebieskim”. Jezus bowiem nie chce opierać więzi z Bogiem na mrzonkach, na ludzkich wymysłach, tylko na autentycznym Prawie Bożym. Jeśli do dzisiaj tysiące ludzi wchodzą z niemałym trudem na górę Synaj, to dlatego, że w Bożym Prawie widzą jedyny możliwy fundament moralnego ładu ludzkości, a w jego łamaniu cały powód wszystkich tych bałaganów, które obserwujemy w naszym współczesnym życiu społecznym.

   W Drugim Liście św. Pawła do Tymoteusza czytamy fragment pierwszego rozdziału. Znajdujemy tam wyjaśnienie relacji Prawa Starego Testamentu do Ewangelii Chrystusa. Nie ma między nimi przeciwstawienia, Prawo nie przestało być potrzebne człowiekowi. Jego rola to bycie drogowskazem, który prowadzi ludzkie serca do Chrystusa. Fałszywi nauczyciele, z pasją zwalczani przez Apostoła Narodów, nauczali, że Prawo ma moc zbawiania i usprawiedliwiania człowieka. Gdyby tak jednak było, to po cóż jeszcze przyjście Jezusa Chrystusa? Po co Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie? Dlatego św. Paweł z mocą podkreśla i zachęca do wiary, że Chrystus przyszedł zbawić grzeszników. Tylko przepowiadanie Jego Ewangelii służy dziełu zbawienia. Aklamacja przed Ewangelią streściła nam całą sprawę nieco innymi słowami: „W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, a nam przekazał słowo jednania”.

   Jakież wynikają wnioski z tych pięknych czytań, z ich treści, dla nas, tak mocno zatroskanych o sprawę Kościoła w naszej Ojczyźnie, na naszym kontynencie, w świecie? Duszpasterska posługa najpierw musi ożywiać w nas świadomość zawartego przez nas przymierza z Bogiem. Przymierze to umowa przyjaźni, miłości, w której zawsze Bóg jest pierwszy i proponujący tę miłość i przyjaźń. On występuje z inicjatywą, On cierpliwie szuka drzwi do ludzkiego serca. Tak przejmująco ukazuje to Apokalipsa: „Oto stoję u drzwi i kołaczę”. Nasze duszpasterstwo w to przymierze wprowadza każdego nowo narodzonego człowieka, który przyjmuje chrzest – sakrament tak ważny, że 1050 rocznicę tego wydarzenia w życiu narodu polskiego będziemy obchodzili w obecności Ojca Świętego Franciszka, do czego już się przygotowujemy.

   Prawo Przymierza jest prawem wolności. Wydaje się nam czasem, że łatwiej żyć bez Bożych przykazań, ale Bóg ogłaszając swoje Prawo na Synaju sam podkreślił: „Jam jest Pan, Bóg twój, który Cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”. Bóg powołał nas do istnienia w wolności; żadnej więzi z Bogiem nie zrodzi przymus, lęk, przemoc czy niewola. Wolność Chrystusa dana chrześcijanom polega bowiem – jak uczył Ojciec Święty Benedykt XVI – na upodobnieniu do Mistrza, do Chrystusa. Kiedy zatem poważnie potraktujemy synostwo Boże, jakie otrzymujemy na chrzcie świętym, to pełniej zrozumiemy wołanie Kardynała Wyszyńskiego w Ślubach Jasnogórskich, „aby Polska stawała się rzeczywistym królestwem Twego Syna i Twoim”.

   Prawo Przymierza wprowadza nas na drogę Ewangelii, czyli na drogę miłości. O, wiem, że różnie rozumiemy termin „miłość”; inaczej widzi go prasa, telewizja, film, codzienny język. Ale tak naprawdę miłość przecież oznacza, że ludzie, osoby dotąd zajęte swoimi sprawami, swoimi problemami, nagle odkrywają, że nie mogą istnieć bez siebie, że nie mogą bez siebie żyć, wzrastać i być szczęśliwymi. Pomyślmy! Miłość jest czymś, co łączy osoby. Bóg nie jest drugim człowiekiem, ale jest osobą, a więc pełnia Jego bytu dokonuje się właśnie w wolnej i świadomej miłości. Dlatego – jak to jeden z teologów niedawno przypomniał – tak tylko możemy zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej. Gdyby Bóg nie był wspólnotą osób, jak wytłumaczylibyśmy miłość, która jest zasadniczym fundamentem Bożego życia? Miłość zawsze jest wolną i świadomą więzią, jaką osoby budują między sobą, ludzie i człowiek w relacji z Bogiem; Bóg jest wspólnotą osób.

   I wreszcie podstawowy warunek naszego dążenia do Boga, podstawowy warunek wejścia w chrześcijaństwo – to jest nawrócenie. Od uświadomienia tej konieczności zaczynamy każdy okres Wielkiego Postu w naszym duszpasterstwie. Nawracanie się skierowane ku Temu, który miłuje nas najbardziej, ku Ojcu, tak jak syna z ewangelicznej przypowieści o marnotrawnym synu.

   I wreszcie, nasze duszpasterskie posługiwanie, nasze duszpasterskie przejęcie się wtedy jest sensowne, kiedy dobrze rozumiemy rzeczywistość Kościoła. Podpowiadają nam z różnych stron, czym jest Kościół, opowiadają to, co im „ślina przyniesie na język”. A przecież Kościół to nie jesteśmy tylko my. Tak jest dzisiaj modne mówić, zwłaszcza na Zachodzie, „my jesteśmy Kościołem”, ale jesteśmy Kościołem „my” zjednoczeni z Jezusem Chrystusem, przez wiarę, nadzieję, miłość i nawrócenie. Tym pełniej odzwierciedlamy rzeczywistość Kościoła, im bardziej podobni jesteśmy do Chrystusa przez wiarę, nadzieję, miłość i nawrócenie. Nie ma Kościoła bez nas, ale nie ma Kościoła – tym bardziej – bez Jezusa. Mówią nam, że jest Kościół otwarty i Kościół zamknięty. Nas interesuje Kościół Jezusa Chrystusa, a nie ludzkie wyobrażenia na temat Kościoła. Jeżeli chcemy być Kościołem Jezusa, musimy zatroszczyć się o to, żeby były w nas wiara, nadzieja i miłość, i żebyśmy tę wiarę, nadzieję i miłość mogli nieść światu i człowiekowi w przekonujący sposób. Po to tutaj jesteśmy, po to przyszliśmy, po to uczestniczymy w tym Kongresie i w Eucharystii, w której bierzemy udział.

 

 

+Wiesław Mering, Biskup Włocławski
Copyright 2013 Niedziela.
Template Joomla 1.7 by Wordpress themes free